Marzec 2020

28 marca 2020, autor: Dominik Pajewski

3 teledyski, które przekroczyły granice (czasami dobrego smaku)

Od czasów teledysku ,,Thriller” Michaela Jacksona, wiele się zmieniło w temacie klipów. Artyści wiedzę, że nie wystarczy już świetny montaż i ciekawa fabuła. W dobie Youtube i powszechnego streamingu, czasami trzeba przekroczyć pewnego rodzaju granicę, by zwrócić na siebie uwagę.

Telewizje muzyczne, obecnie nie mają racji bytu, a więcej emocji budzi ilość subskrybentów, niż ciekawa fabuła teledysku. Artyści wiedzą to doskonale i czasami przekraczają granice i są to często granice dobrego smaku. Oto trzy, najmocniejsze klipy, które wywołały wiele dyskusji.

Lindemann – Platz Eins

Wokalista Rammstein, udowodnił drugim albumem, że jest już artystą absolutnie samodzielnym i niekoniecznie potrzebny mu za plecami cały zespół. Co prawda, projekt Lindemann to wspólne dzieła Tilla Lindemanna i Petera Tägtgrena, jednak pomysły w większości wychodzą ze strony niemieckiego wokalisty. O ile w Rammsteinie było głośno, a teledyski budziły dyskusje, to nie było aż tak odważnie. Oczywiście, klip do ,,Pussy” ukazywał odważne sceny seksu, jednak wszystko było zgrabnym fotomontażem. Tym razem jednak, Till Lindemann postanowił sam spróbować swoich sił w porno… Efekt jest jaki jest, a większość osób z ciekawości sięgnęła po solową twórczość wokalisty. Chyba o to chodziło.

Behemoth – God=Dog

Twórczość zespołu Behemoth, jak i całego nurtu, oparta jest na kontrowersji, która przyciąga najbardziej odbiorców. W klipie o bardzo mocny tytule ,,God=Dog”, nie zabrakło krwi, nagości, obdartego ze skóry mężczyzny, który jest ukrzyżowany i licznych nawiązań do religii. Cóż, taki klimat Behemotha, jednak bardziej wrażliwsi, mogą sięgnąć po drugi projekt Nergala, który bardziej bluesowo podchodzi do tematu.

Marilyn Manson – The Nobodies

Mansona nie da się nie wymienić w tym zestawieniu. Oczywiście, estetyka klipów, często przypomina to co robiło Nine Inch Nails, co tylko podkreśla dobitniej, jaki wpływ wokalistę miał Trent Reznor. Manson ma na koncie masę mocnych klipów, jednak ten do ,,The Nobodies”, to jednak z bardziej mrocznych produkcji, które ukazują Mansona w całej okazałości, takim jakim zawsze był. Warto ten obrazek zobaczyć.

28 marca 2020, autor: Dominik Pajewski

Genesis wróciło na scenę i planuje trasę! 3 numery, które każdy chciałby usłyszeć na żywo

Genesis ogłosili reaktywację! Legendarny zespół wraca na scenę po 13 latach od ostatniego koncertu. Które numery zagrają? Tego nie wiadomo, jednak te trzy kawałki każdy chciałby usłyszeć na żywo.

Tony Banks, Phil Collins i Mike Rutherford potwierdzili powrót zespołu Genesis! Grupa ogłosiła reaktywację w w programie BBC Radio 2 – 4.03.2020. Poznaliśmy również szczegóły trasy koncertowej i mimo tego, że szaleje koronawirus, Genesis raczej to nie przeszkodzi. Zespół zacznie trasę 16 listopada 2020, to co zagrają pozostaje tajemnicą, jednak są trzy kawałki, które każdy fan chciałby usłyszeć.

Genesis, rozpoczną trasę koncertową w Dublinie 16 listopada, a do słynnego trio dołączy 18-letni syn Collinsa, Nicholas. Chłopak zagra na perkusji, z kolei Daryl Stuermer zagra na basie i gitarze. Niestety, do zespołu nie powróci Peter Gabriel, który opuścił szeregi zespołu w 1975 roku. Mimo to, są trzy numery, które każdy fan chciałby usłyszeć.

No Son Of Mine

Piosenka, która porusza temat trudnego dzieciństwa i przemocy domowej, w latach 90-tych znalazła miejsce w telewizjach muzycznych, stając się wśród wielu osób ulubioną piosenką. Usłyszeć to na żywo, to byłoby dopiero coś wielkiego.

In Too Deep

Z pewnością, wiele osób zaliczyło przy tym numerze pierwszy wolny taniec, a nie da się ukryć, że Genesis potrafili w latach 80-tych zachwycić balladą. Piosenka znalazła też swoje miejsce w horrorze ,,America Psycho”, który ugruntował pozycję Christiana Bale’a w Hollywood.

I Know What I Like (In Your Wardrobe)

Numer, który niespodziewanie trafiał na składanki z przebojami Genesis i był prawdziwym hitem w Wielkiej Brytanii. Czy jest szansa na usłyszenie aż tak starej kompozycji na koncertach w 2020? Ciężko zgadnąć, jednak Genesis nie raz potrafili zaskoczyć.

28 marca 2020, autor: Dominik Pajewski

Nudzisz się w domu? Te cztery filmy biograficzne, warto sobie przypomnieć

W czasie, gdy należy zostać w domu, można spożytkować czas na wiele sposobów, na przykład nadrabiając zaległości filmowe. Można sięgnąć po filmy biograficzne, które z pewnością dobrze uzupełnią historie znanych muzyków. 

Podczas pandemii koronawirusa, najlepiej ograniczyć wychodzenie z domu i pozostać w czterech ścianach. Perspektywa może nie być zbytnio pozytywna, jednak taka jest konieczność, a przy okazji siedzenia w domu, można nadrobić kilka zaległości filmowych. Poza świetnymi premierami, które odbywają się na platformach streamingowych, można sięgnąć po biografie ulubionych artystów. Jest kilka pozycji, które warto odświeżyć lub nadrobić, a na czas domowej kwarantanny będą idealne.

Lemmy

Lemmy Kilmister był absolutnym oryginałem na scenie rockowej, który jak żył, tak grał. Biograficzny dokument o kultowym muzyku, pokazuje go od strony najbardziej szczerej i bezkompromisowej. Tutaj nie ma miejsca na cenzurę, ani pomijanie faktów. To 100% Lemmy’ego w Lemmym.

Marley

O Bobie Marleyu powiedziano już bardzo dużo, jednak nigdy wcześniej nie było tak obszernego dokumentu. W filmie, który został nazwany po prostu ,,Marley”, mamy obraz artysty z różnych perspektyw. W filmie znalazło się miejsce na wypowiedzi rodziny, współpracujących artystów, producentów oraz potomków Boba Marleya. Film był swego czasu dystrybuowany w kinach, co tylko pokazuje, że spadkobiercy praw do twórczości Marleya, uznali, że to najdokładniejsza biografia.

God Bless Ozzy Osbourne

Zdecydowanie, mało doceniona biografia Ozzy’ego i chyba też nie wszystkim znana. Film zrealizowany na przełomie 2010 i 2011 roku, ukazujący Ozzy’ego podczas trasy koncertowej i wielkich zmian. Artysta odstawił wtedy używki na dobre (tak przynajmniej twierdził) i w filmie wspomina, jak wyglądało jego życie i czego najbardziej żałuje. Wiele ciekawych wypowiedzi artystów i samego Ozza. Obowiązkowa pozycja dla fanów i nie tylko. Realizował sam Jack Osbourne.

Some Kind Of Monster

Najbardziej kontrowersyjna z pozycji w tym zestawieniu, uznawana przez fanów Metalliki, za coś, co pogrążyło w pewnym momencie zespół. Faktycznie, film pokazuje Metallikę podczas absolutnego kryzysu twórczego i personalnego. Grupa kłóciła się między sobą, a James Hetfield walczył z alkoholizmem. Warto jednak obejrzeć ,,Some Kind Of Monster”, by zobaczyć, jak poradziła sobie Metallica i porównać z tym, gdzie dzisiaj jest.