Luty 2016

11 lutego 2016, autor: Wojciech Kapelko

Dlaczego winyle są takie drogie?

Od kilku lat wzrasta popularność płyt gramofonowych. Sprzedaż zwiększa się z
każdym rokiem. Mówią o tym wszelkie raporty, statystyki, infografiki itp.
Po winyle sięgają coraz młodsi ludzie – szukający alternatywy dla internetu
przepełnionego muzyką, starsi – chcący przywrócić wspomnienia z dzieciństwa,
gdy w kącie stał gramofon Bambino, z którego można było posłuchać Koziołka Matołka lub
Stoliczku, nakryj się.

stoliczku-nakryj-sie-duze

Gwałtowny wzrost popularności winyla spowodował jednak pewnien problem.
Mianowicie, pewnych tytułów zaczęło brakować. Na pewno wielu z was pamięta
gdy w latach 90 rzucało się niczym frisbee płytami gramofonowymi. Ileż to
Polish Jazzów wylądowowało na śmietniku? Ileż to Lady Punków zostało
wyrzuconych przez okno? Na pewno dużo. Dlaczego tak się działo? Otóż
pojawiła się nowość – płyta kompaktowa. Kompaktowa tak, że każdy mógł ją
mieć przy sobie – odtworzyć w boomboxie, w samochodzie a nawet w przenośnym
odtwarzaczu CD. Ileż to pięknych kolekcji winylowych zostało wyprzedanych za
bezcen, aby zarobić pieniądze na nowy, cudowny kompaktowy nośnik. Dlaczego
więc teraz te kiepskie i nieporęczne winyle są tak drogie a ich ceny ciągle
rosną?
Odpowiedź jest bardzo prosta, a właściwie są to odpowiedzi trzy.
Po pierwsze. Winyli nagrywanych stricte analogowo się nie doprodukuje.
Mówimy tu oczywiście o wydaniach mniej więcej do lat 80. Wydano ich jakąś
tam określoną ilość. Ponowny wzrost popularności nośnika spowodował, że wiele z płyt właściwie znikło z rynku a jeżeli pojawiają się do kupienia, to są drogie. Są drogie bo ich nie ma. A jeżeli czegoś nie ma i jest poszukiwane to cena
idzie w górę. Oczywiście rynek zareagował i powstaje coraz więcej reedycji –
tych oficjalnych jak i tych nieoficjalnych. Ale gdzie tam reedycji
nagrywanej z materiału przetworzonego cyfrowo do starego analoga.

warsawstompers
Po drugie, wiele z winyli uległo zniszczeniu. Załóżmy, że wydania jednego winyla jest jakaś określona ilość. Weźmy np. poruszane wcześniej Polish Jazzy. Niektóre z tytułów były wydawane w ilości kilka tysięcy egzemplarzy lub nawet mniej. Z tych kilku tysięcy kilkaset uległo zniszczeniu podczas odtwarzania na sprzętach typu gramofon Bambino. Z pozostałego nakładu połowa płyt została zniszczona w latach 90 gdy wszyscy zachłysnęli się CD. Zostało więc nam załóżmy 2 tys płyt nadających się do słuchania. Z tych 2 tys płyt 500 wyjechało za granicę. Zostało więc w kraju 1500 winyli. Jak myślicie co się stanie, gdy liczba osób, które chcą mieć dany winyl przekroczy 1500 osób? 🙂 Ktoś powie, że 1500 płyt to dużo. Być może. Zależy to również od popularności artysty. Trzeba przy tym pamiętać , że bywały i mniejsze nakłady a winyle cały czas się niszczą i będzie ich coraz mniej.

komedaAstigmatic
Po trzecie, nastała moda na winyle. Ktoś może powiedzieć, że winyle były zawsze. Owszem. Trzeba jednak pamiętać, że nie zawsze w co drugiej reklamie był gramofon. Nie zawsze media tak chętnie sięgały po temat płyt analogowych.
Wzrost popularności tematu w mediach spowodował, że każdy stał się specem od winyli. Spowodował też wzrost świadomości. Znajdując winyle na strychu nie wyrzucamy już ich przez okno. Za to wchodzimy na różego rodzaju portale aukcyjne typu OLX, Allegro, Ebay czy Discogs i sprawdzamy ceny płyt. Oczywiście przypadkowo mamy w kolekcji same unikaty. Presley wydanie Bułgarskie near mint, pełno fantastycznej muzyki klasycznej w idealnych stanach. Nie mówię już o szczęśliwcach, którzy znaleźli właśnie Kult w idelanym stanie. To jakby wygrać los na loterii 🙂
Podsumowując. Ceny winyli przez najbliższe kilka lat będą szły w górę. A potem? Potem również 🙂
Dlatego kupujcie winyle póki są. Zaś jeżeli nie zależy wam na 1st pressach a każdy winyl brzmi dla was tak samo, poczekajcie kilka lat. Reedycje na pewno potanieją i to już niedługo 🙂